Bojarski Gościniec – Narewka i okolice. Raj na ziemi.

Jak już wspomniałam, oboje z mężem lubimy jeździć w miłe i ciekawe miejsca. Jest to czasem ciężkie do zgrania, biorąc pod uwagę mój tryb pracy, czasem mocno weekendowy. Dodatkowo, nie ukrywajmy, nie należę do szczęśliwców, którzy w ostatnim czasie zgarnęli wygraną w Lotto z sześcioma zerami. W miarę dostępności czasu oraz finansów, pozwalamy sobie na jeden wyjazd raz na dwa, trzy miesiące.

Chciałabym przybliżyć nieco kilka z takich miejsc – zacznę od tych, w których byliśmy niedawno. Ponieważ oboje z mężem jesteśmy osobami dość wymagającymi i wyznajemy zasadę: „jeśli pracujesz i dajesz coś z siebie, rób to dobrze”, często zdarza nam się zderzyć z rzeczywistością nieco odbiegającą od naszych wyobrażeń. Ale dlaczegóż by nie dążyć do perfekcji. Ciągle szukamy tych idealnych miejsc.

BOJARSKI GOŚCINIEC – NAREWKA

dsc0589eb

Narewka – śliczna miejscowość w województwie podlaskim, powiat hajnowski. W krajobrazie rzeka o tej samej nazwie, oaza spokoju i piękna przyrody, prawie koniec świata. Podobno można tam spotkać wychodzące na żer sarny, jelenie, dziki, żubry, a nawet rzadkie w puszczy łosie. Niestety nie było nam dane. Godzinne czatowanie we wieży obserwacyjnej na polanie żubra, przy samej granicy wschodniej skończyło się sukcesem w …chrapaniu, ponieważ umęczona czekaniem na zwierza, najzwyczajniej w świecie zasnęłam.

Hotel znaleźliśmy w internecie, standardowo, nie wspomagani ofertami grupowymi. Muszę przyznać, że dawno nie miałam takiej przyjemności z oceniania jakiegoś obiektu. W tym przypadku nie mam żadnych zastrzeżeń, tylko pozytywy :).

Bardzo ładne, miłe miejsce, cisza i spokój, ptaszki śpiewające z rana, a sam obiekt zadbany, urządzony ze smakiem i bardzo przyjemny.
Spaliśmy w apartamencie (tak naprawdę przez pomyłkę rezerwacyjną, oczywiście na naszą korzyść) – śliczna sypialnia, wszystko gustowne i z wyczuciem, czysto, wygodnie. Salonik podobnie – narożna sofa, stolik z krzesełkami.. Z sypialni wyjście na mały „prywatny” taras, gdzie można było w ciszy posiedzieć z piwkiem lub kawusią. Nawet w oddali widzieliśmy cień bodajże sarenki.

AGR_0275

Obok hotelu jest miejsce przeznaczone na spływy kajakowe – z prywatną przystanią. Widoki cudne, zielono, szemrząca woda, po prostu chłonąć i odpoczywać. Co prawda nam akurat pogoda nie sprzyjała na spływ, ale ponieważ mamy już podobny za sobą, gorąco polecam. Można też skorzystać z noclegu w osobnym budynku odrestaurowanego dworca – bardzo klimatycznie.
Restauracja również na poziomie. Smaczne śniadanie, dużo świeżych produktów, miejscowych. Obiad też polecamy z czystym sumieniem, można zjeść coś regionalnego albo spróbować kuchni ukraińskiej czy dziczyzny. Sam wystrój restauracji też bardzo przyjemny, swojski.

Przede wszystkim chyba największy plus za obsługę – co jak zapewne zobaczycie w kolejnych moich „recenzjach”, stanowi dla mnie punkt wyjściowy do opinii i mojego odczucia, co do całego pobytu. W Gościńcu spotkaliśmy się z profesjonalnym podejściem, otwarciem na klienta a do tego wszystko w przemiłej atmosferze, a każdy pomocny i uśmiechnięty. Duży ukłon w stronę właścicielki, dawno nie spotkałam kogoś z tak odpowiednim podejściem do prowadzenia i zarządzania takim miejscem, a jednocześnie z sercem :).

Co do samej miejscowości i okolic – przepięknie. Odwiedziliśmy skit Ojca Gabriela w Odrynkach – prawosławną pustelnię. Bardzo klimatyczne i ciekawe miejsce, tłumnie odwiedzane przez turystów. Sam Ojciec Gabriel jest postacią niezwykle znaną w tamtych okolicach. Możecie również zaczaić się na żubry na wyżej przeze mnie wspomnianej polanie. Zahaczyliśmy też o Nowe i Stare Masiewo – graniczące z Białowieskim Parkiem Narodowym – zachowany wspaniały klimat historyczny oraz cisza, spokój i piękne widoki. Wszystkie okoliczne miejsca są magiczne, jak całe Podlasie.

Smacznego.

A.

Facebooktwittergoogle_plusredditpinterestlinkedinmail