Łubinowe Wzgórze, Łąki pod Nałęczowem – magiczne miejsce.

Już jakiś czas temu znalazłam to miejsce w internecie – wyświetliła mi się jego reklama przy okazji wizyty na jednej ze stron, gdzie szukałam ciekawych miejsc na wypad. Próbowałam zarezerwować miejsce od jakiegoś czasu i nie mogłam się wstrzelić w wolny weekend. I w końcu stwierdziłam, ze zarezerwuję weekend z wyprzedzeniem, w ciemno. I udało się. Nic nam nie przeszkodziło w planach i pojechaliśmy wspólnie się zrelaksować. Muszę przyznać, że był to strzał w dziesiątkę – jedno z najładniejszych i bardziej przyjemnych miejsc, w jakich byliśmy.

img_20160618_103407

Cały obiekt jest położony na malowniczym wzgórzu, wśród drzew i zieleni. Teren jest ładnie zagospodarowany, każdy znajdzie coś dla siebie. Po śniadaniu można posiedzieć z kawką w słoneczku, na fotelach przed restauracją albo odpocząć na leżakach, na trawie. Przy ładnej pogodzie, otoczenie jest naprawdę bardzo ciekawe. Mnóstwo ścieżek do spacerów – przy dróżkach oryginalne, drewniane rzeźby, a nieco wyżej, nad obiektem – fajnie przygotowana wioska Wąwitów – miejsce dla dzieci, zaaranżowane do zabawy w naprawdę oryginalny sposób. I przede wszystkim cisza i spokój. Byliśmy w czerwcu – w tym czasie wszystkie pokoje zarezerwowane, ale jakoś tłoczno nie było. Przy słabszej pogodzie można odprężyć się w przytulnej oranżerii.

img_20160618_101446

img_20160618_103423

img_20160617_130233

Mieliśmy przyjemność spać w pokoju „Szczęście”. Pokój gustownie umeblowany, ładny, jasny, z tarasem, na którym można było usiąść wieczorem z książką na leżaczku. Z rana budzi ćwierkanie ptaszków. Wygodne, duże łóżko, w pokoju czajniczek, szklaneczki. Na korytarzu jest lodówka – na piętrze, dostępna dla trzech pokoi – można było schłodzić co nieco. Łazienka przestronna, czysta. W zasadzie tylko dwa mankamenty – jak na tak obszerną łazienkę – bardzo mały prysznic (zwłaszcza, jeśli macie ochotę na prysznic we dwoje;)). Przy naszym pobycie było wręcz upalnie – w pokoju była klimatyzacja, która okazała się być zimnym nawiewem – nie bardzo dawał radę przy takich temperaturach.  Ale to szczegóły, zawsze można coś dopracować. A klimat jest cudowny.

img_20160617_130110

img_20160617_130121

Dla mnie bardzo duży plus za obsługę w restauracji – wszyscy bardzo uprzejmi i pomocni.  Bez problemu dostaliśmy do pokoju kubełek z lodem, a mąż zamówił dla mnie piękny bukiet urodzinowy.

Co do samej restauracji, to urządzona podobnie jak cały obiekt – bardzo klimatycznie i elegancko. I jeszcze – co akurat zwróciło moją uwagę – wszędzie bardzo ładnie pachniało (akurat dla mojego męża był to minus – widocznie waniliowy zapach wszędzie się unoszący bardziej go drażnił ;). Na każdym stoliku świeże kwiaty, świeczka, czyste obrusy – nie ma żadnych niedociągnięć. Dodatkowo przy kolacji leciała bardzo przyjemna muzyka. Aż nie wierzę, że jestem w stanie to napisać, ale nie mam się do czego przyczepić.

img_20160617_130224

I teraz clou naszego pobytu – jedzenie, czyli to, co dla nas ma największe znaczenie.  Dużo się naczytałam w recenzjach opinii na temat jedzenia w tym miejscu. Opinie były skrajne – od świetnych, po fatalne.  My trafiliśmy absolutnie idealnie, a jedzenie należy do lepszych, jakie miałam okazję próbować. Ponieważ weekend był na specjalną okazję, więc postanowiliśmy też trochę poszaleć i skusiliśmy się na menu degustacyjne. Fantastyczne smaki, naprawdę było warto. Raczej nie zdradzę żadnych sekretów – bo menu jest dostępne w karcie. Przez ponad godzinę mieliśmy okazję spróbować pięciu dań: blinów z łososiem i swojską śmietaną, pierogów z bobem i boczkiem, zupy z młodej pokrzywy, polędwicy wieprzowej podawanej na palonym sianie, z sosem kawowym i na deser placuszków z twarogu z jaśminem i sosem z czarnego bzu. Wszystko osobiście podawał nam bardzo sympatyczny i profesjonalny szef kuchni.

img_20160618_180208

img_20160618_182059

Co do śniadań – również były pyszne. Ktoś w opiniach napisał, że porcje są dla krasnoludków. Owszem, są małe i eleganckie, co wg mnie jest zaletą, ponieważ można skosztować więcej ciekawych smaków. Dodatkowo miałam okazję posmakować smacznych, swojskich potraw – jak pasztety warzywne, czy sery. Nawet po śniadaniu zakupiliśmy pyszną konfiturę – rabarbar z imbirem. Można zakupić w sklepiku mnóstwo lokalnych specjałów.

Podsumowując, bardzo udany, miły pobyt. Zrelaksowani i najedzeni wróciliśmy do szarej rzeczywistości. Fantastyczne miejsce. Polecam gorąco.

Smacznego.

A.

Facebooktwittergoogle_plusredditpinterestlinkedinmail