Na jesienne, zimne wieczory. Pysznie i rozgrzewająco.

Jesień. Wychodzimy z domu – jeszcze ciemno, wracamy – już ciemno. W dodatku zimno i deszczowo. Mamy szczęście kiedy trafi się prawdziwa złota jesień, pełna kolorów i w miarę ciepła. Co jednak, kiedy wieczory coraz chłodniejsze i dopada nas jesienne zmęczenie, a co gorsza – choróbsko. Magdalena zainspirowała mnie do stworzenia tego wpisu (zdrowiej :)). Ja mam kilka sprawdzonych sposobów na rozgrzanie się w domowym zaciszu.

  1. NAPÓJ IMBIROWY

Jest bardzo prosty w przygotowaniu – wystarczy świeży korzeń imbiru, cytryna i miód. Proporcje dowolne. Imbir kroimy lub ścieramy, dodajemy dwa, trzy plasterki cytryny i zalewamy wrzątkiem. Jak się zaparzy, dodajemy resztę cytryny i miód. Taki napój nie tylko rozgrzewa, ale i pomaga zwalczyć wirusy.

hot-spiced-wine-79157_1280

  1. HERBATA NA BOGATO

Idealna na jesienne i zimowe wieczory. Rozgrzewa świetnie, smakuje jeszcze lepiej. Do tego jest to bomba witaminowa i anty-wirusowa. Potrzebna jest zwykła herbata w torebce, konfitura malinowa (najlepiej od babci :)), owoce cytrusowe – cytryna, pomarańcza (sparzone) oraz oczywiście przyprawy: cynamon, kardamon oraz goździki. Herbata, plasterki owoców i przyprawy lądują do dzbanuszka. Wszystko zalewamy wrzątkiem. Na końcu dodajemy konfiturę. Pycha. Dodatkowo maliny zwalczają gorączkę.

herbata

  1. GRZANIEC

Dla tych, którzy dodatkowo mają ochotę urozmaicić sobie wieczór procentami, idealny będzie grzaniec.  Polecam też na chłodne wieczory we dwoje. Potrzebne będzie czerwone wino – około 0,75 litra, kilka plasterków pomarańczy oraz suszone jabłka (opcjonalnie, ja bardzo lubię) laska cynamonu i goździki. Jeśli lubicie, można też dodać anyż.

Pomarańczę kroimy w plasterki (pamiętajcie, żeby sparzyć skórkę), suszone jabłka są już przeważnie w kawałkach. Przyprawy i owoce wkładamy do garnka, zalewamy winem i powoli gotujemy. Doprowadzamy do bardzo wysokiej temperatury, ale nie do wrzenia. Potem wino można przecedzić przez sitko, ale ja osobiście wolę jak pływają przyprawy.

Glühwein-Zubereitung

  1. DLA CIERPLIWYCH – ROSÓŁ

Właśnie dziś korzystam z tej opcji. Dlaczego dla cierpliwych? Ponieważ na dobry rosół trzeba poświęcić przynajmniej 3 godziny. Przepisów jest w internecie cała masa, więc ja przedstawię tylko kilka głównych zasad, które zagwarantują, że rosół będzie taki, jaki być powinien.

Przede wszystkim: sporo mięsa. Ja daję części rosołowe (do kupienia w każdym sklepie mięsnym),  do tego skrzydełka i szyję indyczą. Można też dać kawałek wołowiny – dla lepszego smaku i koloru. Mięso ZAWSZE zalewamy zimną wodą i stawiamy na malutkim gazie – musi „pyrkać”. Dopiero jak na powierzchni pojawią się szumowiny, po ich zebraniu, dodajemy pokrojone warzywa – seler, pietruszkę korzeń, marchewkę (dużo marchewki), kawałek kapusty, cebulę w łupince (na ładny kolor – można tez ją wcześniej opalić nad ogniem), kawałek pora oraz przyprawy – liście laurowe i ziele angielskie. Przykrywamy pokrywką i gotujemy, gotujemy, gotujemy…mówiłam, że dla cierpliwych. Rosół musi gotować się na małym ogniu minimum 3 godziny. Gdy wyjdzie Wam zbyt mętny – można przecedzić przez sitko. Gdy zbyt tłusty (jeśli rosół ma pomóc w przeziębieniu – polecam  taki właśnie zostawić) – nadmiar tłuszczu ściągniemy przykładając na powierzchnię papierowy ręcznik.

Dodatkowo ja na samym końcu gotowania daję kilka kawałków drobiowej wątróbki – świetnie dodaje smaku oraz odrobinę chili – po tym rosół jest jeszcze bardziej rozgrzewający.

Zawsze serwuję taki mojemu mężowi, kiedy jest chory i zawsze działa.

IMG_3420

  1. KOCYK I KOTEŁ

Do każdej z powyższych pozycji (no, może oprócz rosołu) polecam dobrą książkę, opatulenie się w kocyk i oczywiście kota na kolanach (szyi, plecach, czy gdzie tam mu akurat wygodnie). Nic tak nie rozgrzewa jak kubek pysznego napoju w połączeniu z kocim ciepełkiem.

IMG_2846

Smacznego.

Agnieszka.

Facebooktwittergoogle_plusredditpinterestlinkedinmail
  • Hej! Świetne zdjęcia fajnych rzeczy! Na sam widok chce się wrzasnąć: Pychotka! A z dań energetyzujących polecam jeszcze coś, co sprzedała mi Marta z facebook.com/boudika.eu : do michy utrzeć oskrobany ze skórki korzeń imbiru, zalać miodem, dopełnić jogurtem, wymieszać. Na wierzch rzucić plasterki banana, cząstki mandarynek i kilka łyżek ulubionych płatków śniadaniowych, jak kto lubi oprószyć cynamonem i wiórkami tartej, gorzkiej czekolady. Potem już tylko jeść, jeść i jeść. Dodaje skrzydeł lepiej niż sami wiecie co 🙂