W Lesie Dom… Lutkówka

Jeśli macie dość hałasu i zatłoczonych hoteli, proponuję Wam miejsce, do którego trafiliśmy w kwietniu, w zasadzie przez przypadek, szukając czegoś innego. Mieliśmy jeden wolny weekend, do tego pogoda cały czas była raczej zimowa niż wiosenna. Postanowiliśmy wyskoczyć gdzieś niedaleko, po prostu odpocząć. Przeglądając oferty, na Facebooku wyskoczyło mi polubienie tego miejsca przez znajomą. Przyznam, że niewiele było informacji na temat tego obiektu – jedynie adres, skromny opis i trochę zdjęć. Ale własnie to dzięki tym zdjęciom nam się spodobało, bo dookoła jest…las. Las i las i cisza i spokój. Czyli tego właśnie nam trzeba. Zadzwoniliśmy, okazało się, że jeszcze wolne (bo pogoda, bo przed sezonem itd). No to jedziemy. W internecie domek nosi dwie nazwy: Uroczysko Dzikówka lub W Lesie Dom. Mi się spodobała ta druga nazwa, bardzo wymowna. Z Warszawy to praktycznie godzina jazdy, w kierunku na Mszczonów – Lutkówka Druga, powiat żyrardowski). Trochę się pogubiliśmy dojeżdżając. Warto poprosić o dokładnie wskazówki przejazdu przez las

Pogoda na miejscu okazała się całkiem przyjemna. Po drodze, w Mszczonowie zakupiliśmy co nieco na grilla i dwa dni siedzenia w lesie. Przywitała nas bardzo miła Pani właścicielka, zresztą też na co dzień pracująca w Warszawie. A domek okazał się super. Dookoła w zasadzie faktycznie był las. Nie licząc domku sąsiadującego w niedalekiej okolicy, za płotem – to byliśmy tam praktycznie sami.

W środku całkiem przyjemnie, wszystko urządzone naprawdę na wysokim poziomie i zadbane. Ładna, niewielka kuchnia, salonik z wyjściem na tarasik, osobna sypialnia – bardzo wygodna. W domku kominek – koza, z czego oczywiście skorzystaliśmy późnym wieczorem, kiedy zrobiło się chłodniej. Drewno było wcześniej przygotowane.

 

 

 

 

 

Na zewnątrz miejsce na grilla, na ognisko, stolik z krzesłami, leżaczki. W zasadzie miejsce odpowiednie do tzw. full resetu. Relaks i spokój. Nieopodal, na teranie właścicieli znajduje się stawik z pomostem.

Czas wykorzystaliśmy na grillowanie, czytanie, spanie i chodzenie po lesie. W domku są rowery, badminton, sporo udogodnień. I oczywiście znalazł się też okoliczny kot, niestety nie uwieczniłam na zdjęciu :).

W moich zdjęciach brakuje nieco zieleni – niestety był to pierwszy ciepły weekend po zimie i drzewa jeszcze nie zaczęły żyć. Ale Tak czy siak, bardzo nam się tam spodobało i na pewno jeszcze wrócimy, jak będzie pięknie i zielono. :).

Smacznego.

A.

Facebooktwittergoogle_plusredditpinterestlinkedinmail